Najnowsze badania sugerują, że technologia CAR-T – dotychczas kojarzona przede wszystkim z leczeniem białaczek i chłoniaków – może otworzyć zupełnie nowy rozdział także w kardiologii. Zespół naukowców z University of Pennsylvania wykazał, że modyfikowane limfocyty T są w stanie zahamować rozwój miażdżycy u myszy aż o 70 procent. To pierwsza tak przekonująca demonstracja, że komórkowa terapia immunologiczna może działać również w chorobach sercowo-naczyniowych.
CAR-T w leczeniu miażdżycy?
Miażdżyca to w Polsce problem o skali populacyjnej – proces odkładania się blaszek miażdżycowych dotyczy nawet 8–10 milionów dorosłych, a choroby układu krążenia od lat odpowiadają za niemal 40 proc. wszystkich zgonów. Mimo nowoczesnych leków obniżających LDL, inhibitorów PCSK9 czy terapii siRNA, u części chorych choroba postępuje dalej. U takich pacjentów kluczową rolę odgrywa przewlekły stan zapalny w ścianach naczyń – obszar, którego obecne terapie niemal nie obejmują.
W onkologii CAR-T działa jak wyspecjalizowana broń: limfocyty T pacjenta są genetycznie wyposażane w receptor pozwalający im rozpoznawać i niszczyć komórki nowotworowe. Zespół badawczy z Pensylwanii odwrócił tę logikę. Zamiast wzmacniać reakcję immunologiczną, postanowiono ją modulować. Naukowcy wykorzystali limfocyty regulatorowe (Treg), naturalne „hamulce” odporności, uhonorowane w tym roku Nagrodą Nobla. Wyposażono je w receptor CAR, który rozpoznaje utleniony LDL – OxLDL, cząsteczkę inicjującą kaskadę zapalną prowadzącą do powstania blaszki miażdżycowej.
W warunkach laboratoryjnych CAR-Tregi skutecznie wygaszały aktywację komórek odpornościowych wywoływaną przez OxLDL. Jeszcze bardziej spektakularne okazały się wyniki badań na zwierzętach: myszy leczone zmodyfikowanymi Tregami rozwijały znacznie mniej blaszek miażdżycowych, a terapia działała wyłącznie tam, gdzie powinna – w miejscach ekspozycji na utleniony cholesterol – nie zaburzając przy tym reszty układu immunologicznego.
Perspektywa kliniczna pozostaje jednak złożona. CAR-T to wciąż jedna z najbardziej skomplikowanych i kosztownych technologii biomedycznych, a każda terapia wymaga przygotowania komórek pacjenta „na miarę”. Do tego dochodzą pytania o długoterminowe bezpieczeństwo i kontrolę aktywności CAR-Tregów.
Mimo to twórcy technologii – wywodzący się z zespołu prof. Carla June’a, pioniera CAR-T – powołali już firmę Cartio Therapeutics, która przygotowuje się do rozpoczęcia badań klinicznych.
Naukowcy mają nadzieję, że choć CAR-T nie zastąpi statyn ani standardowych metod leczenia, może w przyszłości stać się uzupełnieniem dostępnych strategii terapeutycznych.
źródło: https://www.ahajournals.org/
PRZEJDŹ DO: STRONA GŁÓWNA



